16-tego listopada w sopockiej Szkole Wyższej Psychologii Społecznej odbyła się pierwsza edycja World Usability Day – Trójmiasto. Pełna nadziei na zdobycie nowej wiedzy o projektowaniu UX, wybrałam się na tę imprezę w jakże zimny i brzydki, listopadowy dzień. Czy było warto?

Ano owszem!


Adrian Dampc i Adam Michalski otwierają konferencję.

Prelegenci nie zawiedli. Konferencja zaczęła się od case study z redesignu platformy Bloog.pl. Wykład ciekawy, chłopaki przedstawili cały proces odnawiania interfejsu platformy – kawał dobrej roboty. Co prawda, za wcześnie, by mówić o efektach w postaci wzrostu liczby nowych użytkowników (cała przemiana dokonała się w czerwcu), ale myślę, że zmiana wyjdzie im na dobre.

Szczególnie interesujący był wykład Huberta Wawrzyniaka na temat projektowania UX z wykorzystaniem metodyki zwinnej. Co mnie tak zaciekawiło? Po pierwsze, nie wiedziałam, że da się być projektantem aktywnie pracującym w Scrumie, a po drugie przypomniało mi się, jak moja Pani od rysunku zawsze na mnie krzyczała, że zamiast rysować od razu całość i wykańczać dzieło metodą „od ogółu do szczegółu”, ja wolałam być odmieńcem i dziubać sobie kawałeczek po kawałeczku z maksymalną dokładnością. Wniosek? Nadaję się do Scruma! Chyba…

Było też o ulepszaniu świata. No, polskiego, urzędniczego świata na początek. Na pewno wielu z Was miało w swym życiu wątpliwą przyjemność wypełniania jakiegoś wniosku, druku, czy innego oficjalnego papierka. Gdyby tak spojrzeć na kilka różnych wzorów polskich druków, trudno nie zauważyć panującego tam chaosu. Na szczęście są w naszym kraju genialni projektanci UX, którzy podjęli się nie lada wyzwania w postaci ujarzmienia tego bałaganu i stworzyli całkiem nowe, ładne i ujednolicone wzory oficjalnych dokumentów. Mają wejść w 2015 roku. Podobno.

Podsumowując, WUD to fajna impreza, w której udział biorą utalentowani projektanci UX i mam nadzieję, że za rok będzie jeszcze lepiej, więcej i ciekawiej.

Foto: Magdalena Sapkowska