Był chłodny listopadowy wieczór, gdy wraz z kolegą z Kainos wsiedliśmy do pociągu relacji Gdańsk – Warszawa. Z nadziejami na dobrą i interesującą konferencję, ruszyliśmy do stolicy. Był to mój pierwszy wyjazd tego typu, więc byłem tym bardziej podekscytowany oczekując, że przywiozę ze sobą dużo wiedzy oraz nowych doświadczeń. Niestety, moje oczekiwania nie zostały w pełni spełnione.

Konferencja DevOpsDays trwała dwa dni, harmonogram każdego z nich był podzielony na 3 części. Po krótkim wstępie od organizatorów rozpoczynał się blok głównych, półgodzinnych prelekcji. Po lunchu odbywały się „Ignite talks”, czyli serie krótkich prezentacji na tematy zgłoszone przez uczestników konferencji. Dzień zamykały spotkania „Open Space”, czyli sesje luźnych rozmów w mniejszych grupach – tematykę każdej z grup wybierano na zasadzie głosowania.

Dużych prezentacji odbyło się 14. Na wyróżnienie zasługują trzy. Pierwszą z nich była prezentacja Pini Reznicka „From Monoliths Trough Cloud Native to Software Supply Chains”, który w ciekawej analogii do mechanizmów działających w transporcie wyjaśnił ideę Dockera. Wartą uwagi była także prezentacja Setha Thomasa „Learning From Configuration Management”. Tematem przewodnim był tu rozwój narzędzi oraz kultury DevOps poprzez problemy i wyzwania, jakie stawia przed nami configuration management. Prelekcja oparta była o demonstrację nowego narzędzia Chef o nazwie Habitat. Ostatnią z prezentacji wartych wspomnienia była „How we Phased out Motivational System: About Motivation in DevOps Culture prowadzona przez Sabinę Staszczyk. Prelegentka poruszyła w niej zagadnienia dotyczące nowoczesnych systemów motywacji pracowników.

Dużym minusem tej części DevOpsDays było to, że większość prezentacji nie odpowiadała opisowi, który można było znaleźć w dedykowanej aplikacji i po prostu mijała się z tematem. Miałem też wrażenie, że duża część z nich zamiast skupiać się na opisie konkretnego problemu oraz jego rozwiązania – przedstawiała podstawy użytkowania danych narzędzi.

Idea kolejnej części, czyli „Ignite talks” była ciekawa. Tematy zaproponowane przez uczestników również wydawały się interesujące, jednak nie wszystkie z nich odnalazły osoby chętne o nich opowiedzieć. Osoby, które te tematy zaproponowały, prawdopodobnie nie pojawiły się na tej części. Natomiast tematy, które zostały poruszone, wyglądały jak reklama innej konferencji bądź prezentacji która ma się odbyć dnia następnego.

Kolejną i ostatnią częścią były „Open Space”. Ze wszystkich zagadnień zaproponowanych przez uczestników zostały wybrane te najbardziej interesujące i na ich temat rozpoczęły się dyskusje. Ponieważ wszystkie spotkania odbywały się jednocześnie, naturalnie nie można było brać udziału we wszystkich i konieczna była selekcja. Ciężko jednoznacznie ocenić tę część, ponieważ jest szansa, że dyskusje w innych „Open Space” mogły potoczyć się w ciekawszym kierunku :)

Nie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że moje oczekiwania odnośnie DevOpsDays zostały spełnione. Spodziewałem się większej dawki wiedzy technicznej, której niestety nie otrzymałem, ponieważ jak się okazało większość prezentacji nie była przygotowana pod tym kątem. Nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że większość prelegentów przyjechała nie po to, aby opowiedzieć o ciekawych zagadnieniach technicznych, ale by zareklamować firmy, w których pracują. W rozpoczynającym się roku postawię na poszukiwania wydarzeń z silnym nastawieniem na aspekty techniczne i szkolenia :)