Nieuchronnie zbliża się zakończenie tegorocznej edycji AppCamp organizowanej przez Kainos. Była to chyba najdłuższa akcja w jakiej miałem przyjemność brać udział – planowanie zaczęliśmy już w grudniu zeszłego roku. Dla osób, które o niej nie słyszały – AppCamp to cykl szkoleń z wybranej technologii (w tym roku Oculus Rift i Unity), po którym następuje konkurs pomysłów na projekt (formuła podobna do popularnego Dragons’ Den) oraz konkurs aplikacji, tworzonych przez zwycięzców konkursu projektu.

Całość ma kameralny charakter, można rzec nawet – elitarny. Spośród ok. 90 zgłoszeń tylko 15 osób dostało możliwość uczestniczenia w warsztatach programistycznych, zaś spośród nich tylko 5 otrzymało Oculus Rift i możliwość wzięcia udziału w ostatnim etapie AppCamp’a – konkursie aplikacji. Na rozwój projektu uczestnicy mieli ponad 2 miesiące – większość zespołów obecnie jest na etapie ‘dopieszczania’ projektów oraz przygotowuje się do finału akcji, który odbędzie się podczas ‘Końca roku akademickiego z Kainos’.

4-appcamp2Warsztatowy weekend AppCamp

Dla mnie, jako organizatora oraz szkoleniowca, była to okazja do zapoznania się ze wspaniałymi ludźmi – uczestnikami AppCamp’u. Były to osoby młode, pełne pomysłów i energii (trzy niezbędne cechy do przetrwania 3 weekendów intensywnych szkoleń). Miałem również możliwość, a raczej motywację, by przyjrzeć się dokładniej technologii wirtualnej rzeczywistości oraz samemu środowisku Unity.

Te dwie rzeczy zapewne są oczywiste i nasunęły Ci się na myśl podczas czytania tego tekstu. Jest jednak jeszcze jeden, nie tak oczywisty aspekt, towarzyszący organizowaniu tego typu akcji – miałem możliwość sprawdzić jak społeczeństwo przyjmuje rozwiązania typu Oculus Rift.

geek-2Prelekcja dotycząca AppCamp na wydarzeniu Geek Girls Carrots

W jaki sposób? Dzięki uczestnictwie w ogromnej liczbie spotkań/konferencji na którym opowiadałem o OR i Unity. I nie chodzi tu tylko o konferencje czysto technologiczne (choć wszystkie dotyczyły zagadnień IT). Miałem okazję zobaczyć reakcje ludzi na Geek Girls Carrots oraz 3Camp’ie, gdzie, moim zdaniem, więcej było przedstawicieli biznesu (lub tematyk miękkich) niż technologicznych fanatyków (tą drugą grupę miałem okazję spotkać na Grupach .NET, podczas Nocy z Technologią w MS czy na Meet.js).

Niezależnie od grupy docelowej, której go prezentowałem, Oculus Rift cieszył się olbrzymim zainteresowaniem, począwszy od czysto rozrywkowych kontekstów jak uruchamianie gier na nim, a kończąc na zastosowaniach biznesowych i możliwości monetyzacji projektów VR.

Miło zaskoczony byłem również po otrzymaniu zaproszenia od technikum TEB Edukacji w Gdańsku by poprowadzić zajęcia dotyczące tworzenia aplikacji na Oculusa. Pokazuje to, że edukacja w Polsce, przynajmniej w pewnym stopniu, też jest zainteresowana najnowszymi technologiami.

Pozwolę sobie opowiedzieć więcej o tym spotkaniu, ponieważ to tam miałem okazję poznać główną grupę odbiorców najnowszych technologii i potencjalnych użytkowników OR w przyszłości – młodzież licealną. Zajęcia składały się z dwóch części – wykładu oraz zajęć warsztatowych podczas, których tworzona była gra FPS w Unity.

technikum1_oculus-rift

technikum2_oculus_rift

Uczestnikom oczywiście najbardziej podobała się przerwa, podczas której mogli przetestować Oculus Rifta i pograć w kilka utworzonych na niego gier. Doprowadziło to do krótkiej dyskusji na temat przyszłość VR – licealiści stwierdzili, że będzie to kolejny przełom, szczególnie dla gier AAA  z perspektywą pierwszej osoby.

Muszę przyznać, że zgadzam się z nimi, jednak na drodze do sukcesu stoją dwa poważne problemy. Pierwszy to zdobycie odpowiedniej ilości użytkowników, co jest zależne obecnie od dobrej woli twórców (a raczej wydawców) gier. Ubisoft niestety stwierdziło, że póki nie będzie odpowiedniej ilości użytkowników – tworzyć gier się nie opłaca.

Jeżeli podobne stanowiska przyjmą też inne firmy może to doprowadzić do tego, że mało kto będzie chciał OR, bo nie będzie miał on zastosowań w domu. Oczywiście sprzęt nie zginie – już teraz interesuje się nim wojsko (np. jest na wyposażeniu norweskiej armii, gdzie planowane jest jego wykorzystanie przy sterowaniu pojazdami opancerzonymi) znajdą się zapewne i inne, dosyć wąskie, zastosowania.

Drugi problem to konkurencja. Oculus Rift, będąc połączeniem dość tanich i łatwo dostępnych komponentów – ekranu, dwóch soczewek oraz zestawu czujników (akcelerometr, żyroskop i magnetometr), jest urządzeniem do złożenia samodzielnego w domu. Minimalna wiedza i część kwoty, którą życzą sobie jego twórcy, w zupełności by wystarczyła.

Sprzęt ten jest popularny dzięki temu, że jest podany nam w formie gotowej do podłączenia oraz jest udostępnione jego API – dzięki czemu możemy na niego tworzyć własne aplikacje, już korzystać z tworzonych przez twórców nie związanych z samą firmą OculusVR.

Ale to daje możliwość wybicia się innym firmom – każda może tego rodzaju sprzęt zrobić (Sony na przykład już zaczęło) i wydać. Tak więc walka będzie o to, który twórca nawiąże współpracę z twórcami oprogramowania oraz jak dobre API udostępni twórcom niezależnym. I tutaj OR może spotkać nie miła niespodzianka – jego API może jest dobre, ale nakładka przenosząca funkcjonalność do Unity jest przykładem najgorzej napisanego kodu i zaprojektowanej architektury jaki widziałem. Ale to już temat na kolejny wpis.